J.Ś. Dalajlama: Chiny muszą przyznać, że istnieje problem tybetański i rozpocząć poważne rozmowy
Środa, 19 maja 2010
Jego Świątobliwość Dalajlama pozdrawia studentów, kadrę akademicką i gości na Uniwersytecie Północnego Iowa (University of Northern Iowa)w Cedar Falls 18 maja 2010 roku/AP Photo
Cedar Falls, Iowa: W wywiadzie dla chińskojęzycznego koncernu medialnego Duowei Jego Świątobliwość Dalajlama podkreślił, że przywódcy chińscy muszą przyznać, że istnieje problem tybetański i rozpocząć poważne rozmowy w celu jego rozwiązania.
Wywiad przeprowadził przewodniczący Duowei Yu Pinhai, który przyleciał w tym celu do Cedar Falls z Honkongu. Jego Świątobliwość odpowiadał na pytania dotyczące istoty kwestii tybetańskiej i sposobu, w jaki rozmowy z przywódcami chińskimi mogłyby posunąć się do przodu.
Zapytany, co mógłby zrobić dla postępu dialogu Tybetańczyków z władzami chińskimi, Jego Świątobliwość odpowiedział, że ze swojej strony zrobił wszystko, co było możliwe i przypomniał przeprowadzającemu wywiad o deklaracji Deng Xiaopinga, który powiedział, że wszystkie kwestie, z wyjątkiem niepodległości Tybetu, mogą być poddane pod dyskusję i rozwiązane. Jego Świątobliwość powiedział, ze niektórzy urzędnicy chińskiego Zjednoczonego Frontu twierdzą, że kwestia tybetańska nie istnieje, jest tylko problem Dalajlamy.
Jego Świątobliwość powiedział, że podczas gdy cały świat wie, iż nie żąda on niepodległości dla Tybetu, władze chińskie niezmiennie oskarżają go o separatyzm. Na tym polega problem. Dlatego, jak stwierdził Jego Świątobliwość „Chińscy przywódcy muszą przyznać, ze istnieje kwestia tybetańska i rozpocząć poważne rozmowy.” Dodał, że kiedy rozpoczną się takie rozmowy, powinni wziąć w nich udział Tybetańczycy z Tybetu. Obecnie boją się oni wyrażać swoje zdanie, ponieważ mogliby być oskarżeni o separatyzm. Jego Świątobliwość Dalajlama przypomniał, że zawsze mówił, że to Tybetańczycy w Tybecie są jego „szefem”. (….)
Jego Świątobliwość powiedział, że w przeszłości nigdy nie prosił chińskich władz o jakiekolwiek stanowisko dla samego siebie i w przyszłości również tego nie zrobi.
Jego Świątobliwość mówił o bogatym dziedzictwie duchowym narodu tybetańskiego oraz kulturze, która była stylem życia dla wszystkich Tybetańczyków: buddystów, muzułmanów i chrześcijan. Nazwał ją kulturą buddyzmu tybetańskiego i powiedział, że jest to kultura nie-stosowania przemocy i współczucia. Jego Świątobliwość powiedział również, że współczesny świat znajduje się w stanie moralnego kryzysu i mógłby odnieść korzyść z jej wkładu w kulturę światową.
Jego Świątobliwość powiedział, że jego główną troską jest zachowanie kultury tybetańskiej. Jednakże, niektórzy ograniczeni przywódcy chińscy widzą w tożsamości tybetańskiej jedynie źródło separatyzmu. Jego Świątobliwość powtórzył swoje stwierdzenie, że w Tybecie, w zamierzony czy też niezamierzony sposób, odbywa się rodzaj kulturowego ludobójstwa. Nawiązał do wytycznych dla Uniwersytetu Tybetańskiego w Lhasie wydanych przez byłego sekretarza Partii Tybetańskiego Regionu Autonomicznego, Chen Kuiyuana, zakazujących nauczania klasycznych tybetańskich tekstów religijnych. Jego Świątobliwość powiedział, że został o tym poinformowany przez pewnych nauczycieli Uniwersytetu w Lhasie. Otrzymał również raporty, ze niektórzy funkcjonariusze partyjni zalecają przekształcenie klasztorów tybetańskich z ośrodków studiów buddyjskich na zwykłe świątynie zamieszkałe przez kilku mnichów.
Jego Świątobliwość powiedział, że „Tybetańczycy bardzo kochają swoje dziedzictwo kulturalne i niechętne nastawienie władz wobec niego, ma na nich bardzo negatywny wpływ.” „Przywódcy buddyzmu tybetańskiego, tacy jak Khenpo Jigme Phuntsok napotykali ogromne trudności w kontynuowaniu działalności czysto religijnej,”- dodał.
Jego Świątobliwość wyjaśnił również: „że nigdy nie żądał opuszczenia Tybetu przez wszystkich Chińczyków, ale tego, by Tybetańczycy byli większością, ponieważ jest to konieczne dla zachowania tożsamości tybetańskiej.” Podał przykład Mongolii Wewnętrznej, gdzie mieszka w tej chwili tylko cztery miliony Mongołów, w porównaniu do 20 milionów Chińczyków. „W przeszłości w miejscu, gdzie się urodziłem, mieszkali Chińczycy i nigdy nie mieli problemów z Tybetańczykami. Podobnie, również w rejonie Lhasy mieszkała pewna liczba Chińczyków.” – powiedział Jego Świątobliwość. Jego Świątobliwość kontynuował, mówiąc, że sytuacja, w której na sześć milionów Tybetańczyków przypadałoby około miliona Chińczyków, nie stanowiłaby problemu.
Zapytany o to, czy niepokoi się tym, co zdarzy się po jego śmierci, odpowiedział: „już w 1969 roku powiedziałem jasno, że to naród tybetański powinien zadecydować, czy instytucja Dalajlamy będzie kontynuowana, czy też nie.” Powiedział, że od 2001 przywódcy polityczni na wychodźstwie wybierani są w demokratycznych wyborach i dorastają młodzi, wykwalifikowani mistrzowie duchowi wszystkich linii buddyzmu tybetańskiego. Dlatego Jego Świątobliwość nie martwi się o przyszłość. (…)
Jego Świątobliwość wyjaśnił, że jakkolwiek media używają nazwy „Tybetański Rząd na Wychodźstwie”, formalnie nazywamy go „Centralną Administracją Tybetańską.”
Jego Świątobliwość mówił o przeważającej obecnie wśród chińskich przywódców atmosferze podejrzliwości i braku zaufania, jeśli chodzi o kwestię tybetańską i wyraził nadzieję, że ten wywiad pomoże tę kwestię wyjaśnić.
Bhuchung K Tsering – International Campaign for Tibet
Tłumaczenie: J.S
źródło: www.tibet.net więcej informacji: www.tibet.net