Dalajlama: Wybór mojego następcy nie należy do Chin
2 lipca 2011
J.Ś. Dalajlama podczas nauk udzielanych na prośbę buddystów z Wietnamu w głównej świątyni w Dharamsali, Tsuglagkhangu, 29 czerwca 2011 roku
Dalajlama powiedział w piątek, że liderzy Chińskiej Partii Komunistycznej nie mają żadnej roli do odegrania w procesie podejmowaniu decyzji o tym, kto zostanie przywódcą buddyzmu tybetańskiego po jego śmierci i nazwał mieszanie się Pekinu w tę kwestię „hańbą”.
Laureat Pokojowej Nagrody Nobla kończy w przyszłym tygodniu 76 lat i rozpoczął przygotowywanie narodu tybetańskiego do swojego ostatecznego odejścia z tego świata, mając nadzieję, że uniemożliwi w ten sposób władzom chińskim wykorzystanie sytuacji braku przywództwa.
Dalajlama, którego poprzednicy rządzili Tybetem przez cztery stulecia jako królowie-bóstwa, zrzekł się swojej funkcji tybetańskiego przywódcy politycznego w maju tego roku, na rzecz wybranego w sposób demokratyczny rządu na wychodźstwie.
Powiedział, że następny Dalajlama – który byłby piętnastą inkarnacją duchowego przywódcy – odrodzi się na emigracji, a nawet zasugerował, że mógłby wybrać swojego następcę jeszcze za życia.
Pekin, który ma nadzieję, że tybetański ruch narodowy wygaśnie po jego śmierci, odpowiedział, że następny Dalajlama odrodzi się w kontrolowanym przez Chiny Tybecie i oskarżył obecnego Dalajlamę o łamanie tradycji religijnej.
„Chcę wyjaśnić jedną rzecz – jeśli chodzi o moje własne odrodzenie, ostateczna decyzja należy tylko i wyłącznie do mnie, i do nikogo więcej, a już z pewnością nie do chińskich komunistów,” – powiedział w wywiadzie dla agencji Associated Press.
„To jest zagadnienie z dziedziny religii”, – dodał Dalajlama, zwracając uwagę na to, że chińscy komuniści są ateistami i nie wierzą w reinkarnację, nie mogą więc podejmować decyzji w kwestii opartej na takiej wierze.
„Okrywają się hańbą chcąc to kontrolować” – stwierdził. „Władza polityczna doprowadziła ich do obłędu.”
Chiny twierdzą, ze Tybet był od wieków częścią Chin, jednakże wielu Tybetańczyków uważa, że przez większość tego czasu był faktycznie niepodległy. Dalajlama uciekł do Indii, gdzie udzielono mu azylu politycznego, podczas nieudanego powstania przeciwko chińskim rządom w 1959 roku, w dziewięć lat po wkroczeniu armii chińskiej do Tybetu.
W piątek odrzucił sugestię, że teraz, kiedy znajduje się na politycznej emeryturze, mógłby rozmawiać z Chinami o swoim powrocie do Tybetu, nie łącząc tego z warunkiem uzyskania przez Tybet autonomii lub odpowiedniego traktowania Tybetańczyków przez chińskie władze.
„Nie”, – odpowiedział. „W kwestii tybetańskiej nie chodzi jedynie o mój powrót.”
Powiedział, że przedmiotem jego troski są podstawowe prawa sześciu milionów Tybetańczyków i zachowanie ich kultury.
„Jak tylko rząd chiński wykaże się odwagą i przestanie uciekać przed rzeczywistością, będę gotowy natychmiast tam pojechać, aby pomóc im w doprowadzeniu do prawdziwego pojednania,” – dodał Dalajlama.
Rząd chiński przeprowadził do tej pory 9 rund rozmów z Dalajlamą i jego przedstawicielami, lecz nie przyniosły one żadnych rezultatów.
Pekin twierdzi, że powrót Dalajlamy będzie mile widziany, jeśli porzuci swoją działalność separatystyczną, zaakceptuje status Tybetu, jako nierozdzielnej części Chin i uzna Tajwan za prowincję chińską.
Dalajlama wielokrotnie zaprzeczał, jakoby dążył do oderwania Tybetu od Chin.
Dharamsala, Indie, 1 lipca 2011, (Ravi Nessman, Associated Press)
Tłumaczenie: J.S (redakcja Ekobuddyzm – buddyzm ekologiczny)
źródło: www.dalailama.com